Czego brakuje polskim mikroblogom?

Przenoszenie modeli biznesowych zawsze było skutecznym sposobem na nowe przedsięwzięcia i nie ma co ukrywać, że polskie mikroblogi są właśnie takim przeniesieniem. Nie ma w tym niczego złego, niemoralnego czy godnego potępienia, bo w końcu “konkurencja” na rynku to dobra rzecz. Niczym samochód w wersji podstawowej, który nie ma wszystkich ciekawych dodatków, tak i polskim mikroblogom brakuje aplikacji-dodatków tworzących sie wokół nich, a na śliskich drogach polskiego Internetu fajnie jest mieć ów “samochód” z systemem kontroli trakcji.

Twitter, czyli pierwowzór polskiego Blipa, już na stałe zagościł w świadomości wielu ludzi, do tego stopnia, że nawet Michał Kamiński i Adam Bielan mają swoje konta, a ostatni wpis Sławomira Nowaka po zwycięstwie Polskich siatkarzy wywołał sporo zamieszania. Serwis ten posiada doskonałe aplikacje-dodatki, które tworzone są przez firmy niezwiązane w żaden sposób z Twitterem, takie jak Seesmic czy mój osobisty faworyt Tweetdeck. Aplikacje te, nie tylko pozawalają na łatwe i szybkie korzystanie z serwisu, ale zostały zintegrowane z takimi serwisami jak Facebook czy MySpace co oznacza, że integrują lwią część aktywności związanej z serwisami społecznościowymi. O tym dlaczego Facebook na swietlaną przyszłosc pisaliśmy już wcześniej.

Co się stanie z serwisami, wokół których nie tworzą ecosystemy innych aplikacji? Czy wystarczy “tylko” udostępnić API, żeby takie aplikacje powstawały? Nie wystarczy. Trzeba aktywnie budować aktywną grupę użytkowników i entuzjastów, co choć trudne, jest możliwe. W przeciwnym wypadku skończy się to tak samo jak w każdym samochodzie przy dużej prędkości i na zakręcie.

2009-09-16


Podziel się z nami swoim komentarzem